„Ostatni raz zatańczcie ze mną”

„Nasze ludzkie życie to dwie przestrzenie: ta widoczna w której spełniamy nasze życie i ta gdzieś za horyzontem, do której zmierzamy”
W 1973 roku Krzysztof Krawczyk wyruszył w rejs. Trzeba dodać, że był to niezwykle piękny rejs, który trwał aż 55 lat i nie sposób zliczyć ilu ludzi „poszło za nim jak na bal”.
Jednak nic nie może przecież wiecznie trwać.

Dnia 23 października 2020 roku premierę miał ostatni a zarazem pożegnalny album Krzysztofa Krawczyka – „Horyzont”.
Nie oznacza to jednak definitywnego końca kariery, bo jak sam Artysta przyznaje – jest to pożegnanie że sceną, ale niekoniecznie z jakąkolwiek działalnością muzyczną.

„Finiszując w biegu mego życia nie wypatruję jednak napisu meta. Jako człowiek wierzący wiem, że dla mnie nie ma mety, bo przede mną jest horyzont, w którego stronę zmierzam. Lecz będę walczył do ostatniego dźwięku, chyba, że od publiczności usłyszę: Panu już dziękujemy! Albo Bóg mój zaprosi mnie do swego niebiańskiego chóru. Zapewne skieruje mnie do sekcji polskiej, a tam spotkam tak wielu moich przyjaciół.”

” Horyzont” jest niezwykłym podsumowaniem życia oraz całej kariery Krzysztofa Krawczyka. Na płycie znajduje się 14 starannie wybranych utworów. W każdym artysta dzieli się swoimi wspomnieniami, refleksjami, odczuciami, a także pozwala słuchaczowi zajrzeć do środka swojej duszy, by odkryć najważniejsze wartości w swoim życiu.

„Nie mogło też na mojej płycie zabraknąć piosenek o miłości. Śpiewając je myślałem o miłości mego życia czyli Ewuni. Ale oczywiście, śpiewając dla niej i o niej, dedykuję te piosenki także wszystkim zakochanym. „Wtedy ze mną bądź”, „Dla mojej dziewczyny”, „Na zawsze razem ty i ja”,”Domy moje”, „Miękko i czule” i „Dziś dla ciebie chcę”- to piosenki, które na pewno trafią do Waszych serc!” – pisze Artysta na swoim blogu.

Na szczególną uwagę zasługuje również piosenka „Ja już nic nie muszę”, która początkowo miała być również tytułem płyty, ale jak twierdzi piosenkarz ” […] co by nie powiedzieć, ja wciąż muszę. A ten pierwotny tytuł, taka jakby próba zwolnienia się z obowiązków, to zwykła kokieteria!”

Moim zdaniem album jest idealnym podsumowaniem całokształtu twórczości, pokazując jak wielkiego pokroju artystą jest Krzysztof Krawczyk jednocześnie udowadniając, że istnieje sposób na godne pożegnanie.

Autor: Patrycja Sowada

Krzysztof Krawczyk dopłynął do brzegu

23 października odbyła się premiera jego ostatniego albumu pt. „Horyzont”, w którym podsumowuje swoją twórczość.

Krzysztof Krawczyk albumem „Horyzont” żegna się ze sceną i fanami. Wyraża w nim swoje zadowolenie z życia. W piosence „Ja już nic nie muszę” podkreśla, że osiągnął, co chciał, czuje się spełniony. W albumie wspomina również o swojej religijności utworem „Apostoł nocy”. Nie zabrakło piosenek poświęconych jego żonie – Ewie, „Dla mojej dziewczyny” i „Na zawsze razem ty i ja”. 

„Przejdą noce, wieczory i ranki

Zbledną usta i oczu kolory

A ja wspomnień o Tobie nie zamknę,

Każde słowo ze sobą zabiorę”,

śpiewa Krawczyk o miłości do swojej żony. Album utrzymany jest w nastroju towarzyszącego pożegnaniu smutku. Choć Krzysztof Krawczyk żegna się ze sceną, to zapewne nie kończy swojej działalności muzycznej, co sugeruje piosenką „Ja jeszcze nie mam dość”.

Polecam album „Horyzont”, mimo jego smutnego charakteru. Podsumowuje całą działalność artysty i zwieńcza dorobek jego twórczości. Dla zasłużonego dla polskiej muzyki Krzysztofa Krawczyka trudno o lepsze zakończenie kariery.

Autor: Nikodem Giza

Ostatni „Horyzont” Krzysztofa Krawczyka

Krzysztof Krawczyk żegna się ze sceną. Właśnie ukazał się jego album pt. „Horyzont”, który jest zapowiadany jako ostatni krążek w karierze artysty. Jest to świadome podsumowanie twórczości, jak również opowiadanie o różnych doświadczeniach, które miały miejsce przez pięć dekad spędzonych na scenie. Najnowsza płyta Krzysztofa Krawczyka miała swoją premierę 23 października. Praca nad nią trwała 3 lata. Jak sam mówi, razem z zespołem nad żadną inną płytą nie pracowali tak długo.

Krzysztof Krawczyk to legenda polskiej muzyki. Swoją karierę rozpoczynał z zespołem Trubadurzy w latach 60. Dziesięć lat później rozpoczął karierę solową. Występował na wielu festiwalach krajowych i zagranicznych. Współpracował m. in. z Jarosławem Kukulskim, Bohdanem Smoleniem czy Goranem Bregovicem. Jego karierę w latach 80. przerwał poważny wypadek, jednak nie na długo. Na scenę wrócił w niecały rok po wypadku. Przez 55 lat życia na scenie zdobył wiele nagród i nagrał ponad 40 albumów, z których wiele pokryło się złotem.

Ostatnia płyta zawiera 12 utworów wybranych z 80 propozycji. Słuchając albumu Horyzont można zatopić się w miękkich dźwiękach spokojnej muzyki Krzysztofa Krawczyka. Jest to krążek inny niż wszystkie dotąd. Chociaż tą płytą wokalista zapowiada pożegnanie z fanami, to w słowach i muzyce można odczuć zadowolenie z życia i swego rodzaju spełnienie muzyczne. Każdy z utworów ma swoje przesłanie, opowiada o czymś. W utworze „Ja już nic nie muszę” przedstawia optymistyczne podejście do życia, zaś „Dzień dobry Polsko” opowiada o krajach, które zdążył zwiedzić podkreślając, że to w Polsce czuje się najlepiej. Stany Zjednoczone głęboko zapisały się w życiu i twórczości muzyka. „Z tobą Ameryko” to utwór, w którym wspomina właśnie te czasy.

Krzysztof Krawczyk żegna się z fanami w najlepszy możliwy sposób. Być może już nie usłyszymy jego głosu na żadnym z koncertów, jednak warto wsłuchać się w muzykę i słowa, jakie nam zostawia. „Finiszując w biegu mojego życia nie wypatruję jednak napisu meta. Jako człowiek wierzący wiem, że dla mnie nie ma mety, bo przede mną  jest horyzont, w którego stronę zmierzam.” – dodaje sam wokalista.

Autor: Aleksandra Witezy

„Horyzont wzywa za swój brzeg”

Najbardziej rozpoznawalny i charakterystyczny głos polskiej sceny muzycznej ogłasza koniec swojej kariery.  23 października ukazał się „Horyzont” najnowszy pożegnalny album Krzysztofa Krawczyka. To szczególna płyta artysty, będąca pożegnaniem z publicznością i sceną po 55 – letniej muzycznej przygodzie. 3 lata pracy pozwoliły na wydanie albumu przepełnionego wspomnieniami i melancholią. Kompozycje stanowią podsumowanie dotychczasowych osiągnięć i doświadczeń życiowych. Pomimo „smutku” pożegnania artysta wyraża także swoje zadowolenie z życia, wspomina swoją ojczyznę, jak również zwiedzone kraje. „Horyzont wzywa za swój brzeg” to fragment tekstu piosenki „Horyzont”, promującej płytę o tym samym tytule.

Album „Horyzont” to zlepek miękko brzmiących gitar, delikatnej perkusji w połączeniu z ciepłym barytonem pana Krzysztofa Krawczyka. Całokształt płyty to bardzo otulające brzmienie, wpasowujące się w jesienny klimat. 14 utworów – wydawałoby się, że każdy będzie mógł znaleźć wśród nich coś dla siebie. Jednak utwory te niestety nie porywają, w warstwie muzycznej są bardzo przewidywalne. Wszystkie brzmią podobnie, chciałby się powiedzieć nudno. Jedynym zaskoczeniem jest pojawiająca się w utworze „Wtedy przy mnie bądź” harmonijka ustna. Teksty piosenek pana Krzysztofa są proste, wersy powtarzalne, typowe dla muzyki z gatunku pop.

Osobiście, nie zdecydowałabym się na zakup „Horyzontu”, lecz dla fanów lekkich, przyjemnych brzmień, nie wymagających rozbudowanej aranżacji instrumentów czy poetyckich tekstów album ten może okazać się strzałem w dziesiątkę. Pan Krzysztof niewątpliwie jest na swój sposób ikoną polskiej muzyki popularnej, ostatnie wydanie świetnie podsumowuje jego dotychczasową twórczość. W moim przekonaniu mógł być jednak bardziej zróżnicowany pod względem muzycznym i tekstowym, aczkolwiek ze względu na wielkość tego artysty warto zapoznać się z jego najnowszą i zarazem ostatnią muzyczną propozycją.

Autor: Dorota Kowolik

Za nim poszliśmy jak na bal

Po 55 latach owocnej kariery Krzysztof Krawczyk, gwiazda polskiej estrady, postanawia zejść ze sceny. Lecz nie oznacza to, że jego fajni zostaną pozostawieni z niczym. Jego przygoda z muzyką rozpoczęła się w 1963 roku gdy dołączył do zespołu Trubadurzy. W 1973 roku rozwinęła się jego kariera solowa, którą podbił serca wielu Polaków. ,,Parostatkiem” dopłynęliśmy aż do 2020 roku, w którym Krawczyk wypuszcza swój ostatni album ,,Horyzont’’.

Premiera najnowszego albumu Krzysztofa Krawczyka odbyła się 23 października. ,,Horyzont” porusza tematy przemijania, jest pożegnaniem autora z dotychczasową karierą. Jednak tytuł albumu pokazuje, że Pan Krzysztof nie znajduje się jeszcze na swojej życiowej mecie. W wieku 74 lat jest nadal otwarty na nowe możliwości. Niestety obecna sytuacja epidemiologiczna nie pozwoliła mu na dalsze koncertowanie. ,,Horyzont” zawiera 14 starannie wyselekcjonowanych piosenek. Każda z nich opisuje wspomnienia autora, niosąc nadzieję na lepsze jutro. Krawczyk jest jak wędrowiec, który w końcu dotarł do swojego miejsca na ziemi, lecz po drodze przeżył wiele cudownych przygód. Te wydarzenia ukształtowały to, kim jest dziś. Potrafi docenić każdą chwilę swojego życia i to uważa za piękne. Niektóre utwory mają nostalgiczny charakter. Opisane są w nich wspomnienia dotyczące danych miejsc i osób. Wiele uwagi zostało poświęcone tematyce miłosnej. Pan Krzysztof bardzo ceni sobie obecność jego żony. Jest dla niego wsparciem, oparciem oraz inspiracją do tworzenia nowych dzieł. Pozytywne nastawienie do życia możemy dostrzec w piosence ,,Jeszcze nie mam dość”. Mimo przeciwności losu każdy nowy dzień niesie ze sobą nowe możliwości. Krawczyk wspomina swoje najlepsze lata, mimo, że dokonał już wielu rzeczy to nadal chce spełniać marzenia i nie boi się przyszłości. W pewnym sensie pogodził się z losem, lecz nie liczy jeszcze na koniec jego historii. Utwór ,,Horyzont” dodaje otuchy i motywuje nas w codziennym życiu. Pomimo przeciwności losu trzeba spełniać marzenia i nie żałować własnych, drobnych błędów.

W obecnej sytuacji nowy album Krzysztofa Krawczyka ,,Horyzont” dodaje siły i podtrzymuje na duchu. Podkreślenie pewnych wartości przypomina nam o tym, co tak naprawdę jest ważne w życiu. Podsumowanie 55 lat na scenie nie jest łatwym zadaniem, ale moim zdaniem Krawczykowi się to udało. Jeśli ktoś nie jest zaznajomiony z twórczością Pana Krzysztofa to najlepiej cofnąć się do czasów Trubadurów i początków jego solowej kariery. Album ,,Horyzont” jest nie tylko pięknym podsumowaniem dokonań autora, ale także refleksją i ciepłym pożegnaniem z publicznością, która dla samego Krzysztofa Krawczyka była i nadal jest bardzo ważna.

Autor: Magdalena Chmielewska

Krawczyk- ten który połączył pokolenia odchodzi niepokonany

Krzysztof swoją przygodę ze sceną rozpoczął w 1963 roku wraz z zespołem Trubadurzy którego był współtwórcą. Jako solista zadebiutował w 1973 roku. Teraz w 2020 roku żegnamy artystę który jest nazywany tym który „połączył pokolenia”. Krawczyk po wielu latach schodzi ze sceny niepokonany, wydając swoją ostatnią płytę pt. „Horyzont”.

Album miał premierę 23 października i zawiera 14 piosenek utrzymanych w jednej bardo łatwej do odczytania tematyce. Teksty pokazują emocje jakie towarzyszą artyście w tej sytuacji, można wyczuć nostalgie związaną ze wspomnieniami, ale głównym przekazem utworów Krawczyka jest po prostu pożegnanie.

Pod względem muzycznym płyta niestety w większości brzmi bardzo podobnie. Podkłady zbudowane są z zapętlonych schematów. Ujmuje to wartości artystycznej jednak pozwala łatwo zapamiętać utwór i sprawia, że można ich słuchać w każdym miejscu o każdym czasie ze względu na ich lekkość. Zdarzają się jednak wyjątki takie jak np. „Wtedy przy mnie bądź” gdzie została wykorzystana nietypowa instrumentacja (pojawia się harmonijka) co zmieniło charakter utwory, który brzmi trochę jak muzyka country. Jeżeli chodzi o wokal Krzysztofa to tu nie mam nic do zarzucenia. Fantastyczny warsztat i niezmienna barwa w stu procentach oddaje charakter Krawczyka. Jego baryton nawet w dobie popu XXI wieku jest nie do pomylenia z żadnym innym głosem. Nie przejdę jednak obojętnie obok tego, że ten głos potrzebuje konkretnych podkładów aby utwór brzmiał dobrze i stał się niezapomnianym hitem. W albumie „Horyzont” brakuje właśnie takiej spójności stylu wokalisty z podkładem. To już nie jest stary, dobry „Parostatek”. Można mieć wrażenie, że Krawczyk na siłę chce się podporządkować teraźniejszym trendom zamiast tak jak zawsze iść własną ścieżką.

Takie podejście artysty do kwestii współbrzmienia najprawdopodobniej odtrąci nowych słuchaczy z powodu zaskakującego braku spójności co przez wielu może zostać ocenione jako coś „nie do słuchania”. Natomiast wierni fani zapewne podzielą się na dwa obozy. Tych, którzy są zawiedzeni, że to nie jest już to samo co stary dobry „Bal” czy „Parostatek”, te utwory są po prostu w zupełnie innym stylu. Drugi obóz to ci, których nowy format nie odtrąca, a nawet zachęca do poznania artysty z innej strony. „Horyzontowi” nie można zarzucić braku śpiewności i lekkości, album ma ich na prawdę wiele dzięki czemu doskonale wpasuje się w teraźniejsze radiowe trendy i zapewne za kilka dni każdy z nas usłyszy ostatniego Krawczyka w radiu.

Płyta może budzić mieszane uczucia, na pewno znajdzie swoich zwolenników jak i przeciwników. Nikt nie przejdzie obok niej obojętnie, każdy chociaż na moment zawiesi ucho, żeby upewnić się czy to na pewno Krzysztof Krawczyk. Na zakup płyty zdecydują się za pewne nieliczni z powodu nietypowości i dla co poniektórych „wad” tej kompozycji. Mimo wszystko jestem w stanie polecić tą płytę do wysłuchania każdemu, czy to na portalach streamingowych czy w radiu.

Autor: Dagmara Grochalska

„HORYZONT”

“Nasze ludzkie życie to dwie przestrzenie: ta widoczna, w której spełniamy nasze życie i ta gdzieś za horyzontem, do której zmierzamy.” – Maciej Świtoński

Te słowa zdaje się słyszeć nie tylko w piosence “Horyzont” ale na całej płycie, wkradają się dźwiękami, nostalgicznym klimatem, jakby wpisane w oddech artysty.

Pożegnanie, bo tym właśnie jest dla Krzysztofa Krawczyka jego nowa płyta. Pożegnaniem z fanami, występami, tworzeniem muzyki, ale również z podróżami związanymi z trasą koncertową, które z sentymentem wspomina w piosence “Dzień dobry Polsko”, przypominając jednak, że to za Polską tęskni najbardziej i to tutaj czuje się jak w domu.

Oddał hołd również swojej innej miłości, którą jest jego żona, okazał jej podziw i wielką wdzięczność w piosence “Dla mojej dziewczyny”- sam tytuł zdaje się być niedostosowany do wieku pary, co sprawia, że tym bardziej wzrusza i napawa sentymentem.

“Ja już nic nie muszę” – czyli podsumowanie, Krzysztof Krawczyk zna swoją wartość, jest artystą spełnionym, szczęśliwym i dumnym z siebie. Wie, że niczego nikomu nie musi już udowadniać, przez lata swojej kariery wypracował sobie szacunek i podziw wśród ludzi. Sam na swoim blogu pisze: “Po 55 latach bycia w drodze artystycznej, po 122 płytach, tysiącu piosenek, dziesiątkach tysięcy koncertów doszedłem do wniosku, że ja już nic nie muszę.
Nie muszę:
– ścigać się z samym sobą;
– konkurować nowymi piosenkami ze starymi;
– konkurować na listach przebojów z młodzieżą, której życzę sukcesów i piosenek lepszych od moich;
– latać za ocean, gdzie i tak zostawiłem 10 aktywnych lat i przeżyłem swój amerykański sen;
– przekonywać nieprzekonanych, że umiem śpiewać;
– występować na festiwalach piosenki, co swego czasu tak lubiłem;
– odpowiadać na zaczepki dziennikarzy.” Dokładnie taki wydźwięk ma piosenka, jednak jak sam artysta wyjaśniana swoim blogu: -To tylko kokieteria “Bo jednak muszę:
– wierzyć w Boga, bo on wyznacza mi drogę i cel;
– kochać i szanować moją wierną publiczność dzięki, której istnieję w świecie muzyki i dzięki której przetrwałem najtrudniejsze chwile w życiu i która wiem, że oczekuje jeszcze ode mnie nowych piosenek i nie mogę jej zawieźć;
– kochać moją żonę Ewę, z którą w tym roku obchodzimy 32 lecie naszego małżeństwa;
[…}

– podziękować wszystkim autorom i kompozytorom piosenek na tej płycie, która miała mieć przewrotny tytuł: „Ja już nic nie muszę”. Bo jednak co by nie powiedzieć, ja wciąż muszę_
A ten pierwotny tytuł, taka jakby próba zwolnienia się z obowiązków, to zwykła kokieteria!

“Jeszcze nie mam dość” – bo nie musi, ale może i chce! Z energią patrzy w przyszłość i jest podekscytowany tym co przyniesie mu życie!

Rozpoczynająca płytę piosenka “Horyzont” jest nie tylko jej rozpoczęciem, ale i zakończeniem, idealnym podsumowaniem całości, odzwierciedleniem uczuć i emocji artysty, który nie jako odpływa za horyzont i daje nam znak, że teraz będziemy musieli za nim trochę potęsknić. Ale! Nie zostawia nas samych, częstuje nas cząstką swojej duszy, ukrytą w tych piosenkach i daje motywację do odnajdywania swoich własnych horyzontów.

Autor: Martyna Proniewicz

Krzysztof Krawczyk na „Horyzoncie”

Wielcy muzycy charakteryzują się ogromnym wpływem na społeczeństwo, sprawiając, że ich twórczość pozostaje w sercach pokoleń nawet po ich zejściu ze sceny. Jednym z takich artystów jest niewątpliwie Krzysztof Krawczyk który od dziesiątek lat dzielił się swoim ciepłym przekazem ze światem. Po wielu płytach i bestsellerowych singlach nadszedł czas i na jego pożegnanie ze sceną. Właśnie dlatego po trzech latach ciężkiej pracy postanowił wydać już ostatni swój album „Horyzont” który ma być swoistym pożegnaniem i podsumowaniem przygody jaką muzyk odbył na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat.

Jak sam tytuł wskazuje, „Horyzont” to podsumowanie twórczości Krzysztofa Krawczyka w jego własnym wykonaniu, dlatego też na płycie znajdziemy piosenki o różnych tematach i przekazach . Głównym wątkiem tej płyty jest narracja o życiu i przygodach jakie sam przeżył . Cała płyta utrzymana jest w pożegnalnym tonie co da się wyczuć nawet przy radośniejszych piosenkach, jednak nie jest to smutek tylko bardziej melancholia połączona z pożegnaniem. Jest to kolejne oblicze jakie ukazuje nam artysta. Krzysztof stanowczo podkreśla, że odnalazł już swoją ścieżkę w życiu i nie zamierza być oczekiwaniami innych ludzi . Znajdziemy tutaj obraz Ameryki z oczu artysty jak i ciepłe przywitanie ze swoim ojczystym krajem, Polską.

Od strony muzycznej trzeba jednak zaznaczyć powielające się schematy. Część płyty brzmi jak jedna długa piosenka która z wyjątkiem tekstu nie za bardzo przykuwa uwagę słuchacza. Powtarzalne teksty typowe dla muzyki popularnej są tutaj wykorzystane do skrajnych limitow. Większa cześć utworów składa się z tych samych wersów przy akompaniującej jej zapętlone muzyce. Jest to bardzo luźne podejście do tematu pożegnania i daje się czuć, że sam autor zdaje się być zmęczony twórczością . Pojawiają się nawet słowa „ja już nic nie muszę” które tylko potwierdzają to założenie.

Osobiście, Krzysztof Krawczyk jest dla mnie ikoną polskiej muzyki popularnej. Proste, powtarzalne do zapamiętania teksty i równie nieskomplikowana muzyka sprawiają, ze jest to płyta idealna dla mas i tylko czekam, az usłyszę ja w radiu. Dla wszystkich którzy od muzyki oczekują po prostu poczucia ciepła i przyjemności nie zważając na walory artystyczne takie jak złożoność tekstów, przesłanie czy odkrywanie nowych dźwięków polecam ten album ponieważ można w nim odnaleźć wiele utworów na różne momenty w życiuJest to płyta uniwersalna ale jednocześnie prosta. Piosenki w niej zawarte są luźną opowieścią o życiu artysty z dodatkiem planów i przekonań na przyszłość. Mimo, że artysta już pożegnał się ze sceną, w ostaniej piosence śpiewa, że „jeszcze nie mam dość” co wskazuje na stałą aktywność wokalisty w świecie muzyki. Dla fanów Krawczyka ta płyta jest godna polecenia, znajduje się na niej wszystko co artysta reprezentował sobą przez cala twórczość . Dla osoby niezaznajomionej z wykonawcą, radziłbym odsłuchać w radiu bądź na portalach streamingowych przed zakupem.

Autor: Zalas Konrad

Ostatnia przygoda artystyczna Krzysztofa Krawczyka

Po 3 latach pracy nad dziełem, Krawczyk opublikował ostatnią – pożegnalną płytę. Podsumowujący album artysty miał swoją premierę 23 października 2020r. Jest to – jak sam Krzysztof Krawczyk przyznaje – jego pożegnanie ze sceną, jednak niekoniecznie z jakąkolwiek działalnością muzyczną.

Różnorodność każdej z piosenek nie odbiega od całego zamysłu artysty, który usłyszeć można nie tylko w tej jednej płycie, a mianowicie o problematyce ludzkiego życia. Cudowne chwile, te ciężkie i pojawiające się z nimi emocje, zawsze towarzyszą podczas słuchania utworów Krawczyka. Dzięki temu, podczas słuchania, możemy się z nimi utożsamiać. Wśród 14 utworów składowych płyty ,,Horyzont” każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Osoba na obczyźnie, tęskniąca za krajem, powinna odnaleźć się idealnie w piosence ,,Dzień dobry Polsko” i poczuć emocjonalną wspólnotę z autorem. Do końca swojej kariery estradowej nawiązuje w ,,Ja już nic nie muszę” i oznajmia tam zadowolenie z całej dotychczasowej pracy artystycznej. Podoba mi się jego postawa, ponieważ z klasą podsumował swoją drogę muzyczną, doceniając ją, bo przecież nie tylko istotny jest pozytywny odbiór przez publiczność, ale samego twórcę, który czuje satysfakcję i dumę ze swojego artystycznego dorobku. Podobne odczucia wywołuje u mnie tytułowa piosenka płyty ,,Horyzont”, która w spokojnym rytmie porusza temat końca kariery jak i ciągłego dążenia do jednego celu. Wśród 14 utworów składowych, wszędzie pojawia się głęboka emocjonalność, jednak różnorodność w ich tematyce. Aspekt miłości damsko-męskiej został ujęty w piosenkach ,,Dla mojej dziewczyny” oraz ,,Na zawsze razem Ty i ja”, w której, jak podejrzewam, nawiązuje do uczuć w stosunku do swej żony – Ewy. Niezawodny wokal i wyjątkową sentymentalność muzyka możemy usłyszeć również w piosence ,,Apostoł nocy”. Jego ogromna religijność skłoniła go do poruszenia tam tematu przemijania, jednak sam Krawczyk ze szczerą radością patrzy na przyszłość, jako głęboko wierzący dodaje:

Finiszując w biegu mego życia nie wypatruję jednak napisu meta. Jako człowiek wierzący wiem, że dla mnie nie ma mety, bo przede mną jest horyzont, w którego stronę zmierzam. Lecz będę walczył do ostatniego dźwięku, chyba, że od publiczności usłyszę: „Panu już dziękujemy”! Albo Bóg mój zaprosi mnie do swego niebiańskiego chóru. Zapewne skieruje mnie do sekcji polskiej, a tam spotkam tak wielu moich przyjaciół.

Uważam, że ten album jest odpowiednim podsumowaniem całej dotychczasowej kariery. Osobiście, lubię tego wykonawcę i jego specyficzny wokal. Najbardziej utożsamiam się z autorem, słuchając jego utworów o tematyce religijnej. Pan Krawczyk sprostał zadaniu i w godny sposób ”pożegnał” się z publicznością, której wymagania spełnił nie tylko w tej jednej płycie ale przez niespełna 60 lat przygody jako twórca.

Autor: Magdalena Żymańczyk

Ostatnia podróż parostatkiem.

Nasz polski marynarz, który ostatni raz wypływa w rejs swym parostatkiem zwanym muzyką – wydał płytę, która jest zwieńczeniem całej jego kariery oraz życia. Pan Krzysztof Krawczyk kończy w wielkim stylu – w jego stylu. Wiele czasu poświęcił na tą płytę i opłaciło się. Pewnie wielu myślało, że nie dorówna poziomowi, który sam sobie wyznaczył, lecz uważam, że jest wprost przeciwnie.

Każda z tych piosenek opowiada o różnych sprawach, lecz łączy je to, że są o życiu i wszystkim co z życiem jest związane. Ta płyta łączy energię pana Krawczyka pod względem brzmienia wokalu z wielu lat. Można to zauważyć w piosenkach „Na zawsze razem ty i ja” oraz „Z tobą Ameryko” gdzie w pierwszej głos autora wydaje się znacznie dojrzalszy. W tym albumie mamy również piosenki związane z Polską i tęsknotą za ojczyzną np. „Dzień dobry Polsko”. Lecz to tytułowy singiel przyciąga ucho najbardziej. Jest on pełen chęci do walki, ale jednocześnie także mówi o pożegnaniu. Nie dziwne, że własnie dlatego autor tak samo nazwał swój ostatni album. W piosence „Wtedy przy mnie bądź” można usłyszeć wołanie o pomoc człowieka, który się zagubił. A w piosence „Apostoł nocy” usłyszymy temat przemijania. Bardzo spodobał mi się pomysł wykonania piosenki „Dla mojej dziewczyny”, która została wykonana jakby była wierszem dla ukochanej, w sposób bardziej mówiony niż śpiewany. Ta piosenka pokazała, że ten album ma w sobie różne style śpiewu. Można zauważyć także, że album ten jest przepełniony różnorodną tematyką, dlatego każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Do tego tematyka jest bardzo uniwersalna.

Oprócz tego pan Krzysztof Krawczyk wprowadza nas w podróż do przeszłości, w stan nostalgii. Dzięki temu możemy powrócić do czasów młodości pana Krzysztofa, sprawia, to że piosenki te stają się uniwersalne, ponieważ pasują do tamtych czasów tak samo jak teraźniejszych. Ten album jest idealnym zakończeniem owocnej,pełnej sukcesów, 55-letniej kariery wielkiego artysty jakim jest Pan Krzysztof Krawczyk. Dziękuje Panu Krzysztofowi za bogate urozmaicenie naszej polskiej kultury muzycznej.

Autor : Katarzyna Juryk