Święta po hiszpańsku

Jose Feliciano i jego ,,Feliz Navidad” od lat nadaje słonecznego ciepła z Portoryko w wielu polskim domach. I to nie tylko w święta. Utwór skomponowany w 1970 roku najpierw zagościł w obu Amerykach, będąc ważnym elementem corocznych Świąt Bożego Narodzenia. Jak łatwo możemy się domyślić, nie musiał długo czekać aby stać się zimowym hitem w pozostałych częściach świata.  

Trzeba przyznać, że tekst piosenki nie jest ambitny. Również powtarzający się w kółko ten sam motyw akompaniamentu po jednym odsłuchaniu piosenki jest słuchaczowi znany niemal na pamięć. Być może prostota to właśnie to, czego ludzie oczekują od luźnej, grudniowej piosenki. W tekście nie znajdziemy nawet najmniejszego nawiązania do religii chrześcijańskiej, dzieciątku Jezus czy nawet o świątecznych aniołkach. Zwykłe i jedyne w tej piosence słowa kojarzą się z najkrótszym i najbanalniejszym zwrotem, jaki używamy składając komuś życzenia. Przekaz niczym przeczytanie strony tytułowej najpospolitszej kartki świątecznej. 

Jednak to właśnie ta świąteczna piosenka stała się również największym hitem w karierze Jose Feliciano. W nagraniu wykorzystał oprócz zwykłej, akustycznej gitary, również jej wenezuelską odmianę cuatro. Następne wydania albumu nosiły już nazwę od tego właśnie utworu. W 2001 roku album został ponownie wydany przez BMG, która dodała trzy piosenki uprzednio nie wydane przez RCA Victor.  

Obecnie na serwisie YouTube najpopularniejsze jej wykonanie posiada 74 miliony wyświetleń. Według statystyk prowadzonych przez ASCAP (Związek Kompozytorów, Autorów i Wydawców) ,,Feliz Navidad” znajduje się wśród 25 najczęściej odtwarzanych i nagrywanych utworów świątecznych na świecie.  

Autor: Magdalena Żymańczyk 

Dodaj komentarz