Pożegnalna płyta Krzysztofa Krawczyka

„Żegnajcie. Finiszując w biegu mego życia nie wypatruję jednak napisu meta. Jako człowiek wierzący wiem, że dla mnie nie ma mety, bo przede mną jest horyzont, w którego stronę zmierzam” – tymi słowami Krzysztof Krawczyk pożegnał się z fanami, a „Horyzont” do którego podąża to właśnie tytuł jego ostatniej płyty.

Krzysztof Krawczyk przez 55 lat występował na scenie. Dla mojego pokolenia jego utwory od zawsze były kultowe, gdy przychodziliśmy na świat piosenki takie jak „Parostatek” czy „Jak minął dzień” należały już do zacnego grona starych, dobrych, polskich przebojów, które zna każdy i wciąż w nim pozostają. Artysta obecnie ma już 74 lata i niestety z powodu problemów ze zdrowiem oraz ze względu na pandemię koronawirusa SARS-COV-2 podjął niedawno decyzję o tym, że już nie wróci na scenę.

W piątek 23 października 2020 miała miejsce premiera płyty „Horyzont” zawierającej 14 utworów. Dwa utwory, otwierający album tytułowy „Horyzont” oraz zamykający „Jeszcze nie mam dość” są refleksją artysty o całym swoim życiu, o jego przemijaniu i o dorobku swej twórczości, w ostatniej piosence Krzysztof Krawczyk śpiewa optymistycznie „dziś nie narzekam, żyłem tak jak chciałem żyć”. Pozostałe utwory mają zróżnicowaną tematykę, jest o miłości, o cieple domowego ogniska ale są również wątki patriotyczne. W piosence „Dzień dobry Polsko” artysta śpiewa o tym że mimo że odwiedzał różne kraje, jednak najlepiej jest w jego ojczyźnie – Polsce. Utwór „Z tobą Ameryko” może nawiązywać do tego, że część życia i pracy twórczej Krawczyka miała miejsce za oceanem, jednakże tekst mówi o wolności. Ciekawe w tej piosence jest subtelne użycie motywu z hymnu Stanów Zjednoczonych. Dwa utwory na płycie „Horyzont” to zapomniane piosenki które otrzymały po latach nowe życie, są to: „Dziś dla Ciebie chcę” z płyty „Nigdy nie jest za późno” z 2009 roku oraz „Dla mojej dziewczyny” – romantyczny, recytowany utwór tytułowy albumu z 1980 roku w którym dawny akompaniament fortepianowy zamieniono tym razem na równie lirycznie brzmiącą gitarę.

W pożegnalnej płycie Krzysztofa Krawczyka nie podobało mi się jedynie nowoczesne brzmienie utworów „Na zawsze razem ty i ja” i „Horyzont” miałam wrażenie że ten znany nam wszystkim głos i ten charakterystyczny, lekko niedzisiejszy sposób śpiewania nie pasuje do elektronicznych dźwięków które były w tych utworach obecne. Krzysztof Krawczyk niech pozostanie dla nas legendą polskiej piosenki, świadkiem tych dawnych czasów gdy tylko marynarze mieli tatuaże…

Katarzyna Charłamów

Dodaj komentarz