Po 3 latach pracy nad dziełem, Krawczyk opublikował ostatnią – pożegnalną płytę. Podsumowujący album artysty miał swoją premierę 23 października 2020r. Jest to – jak sam Krzysztof Krawczyk przyznaje – jego pożegnanie ze sceną, jednak niekoniecznie z jakąkolwiek działalnością muzyczną.
Różnorodność każdej z piosenek nie odbiega od całego zamysłu artysty, który usłyszeć można nie tylko w tej jednej płycie, a mianowicie o problematyce ludzkiego życia. Cudowne chwile, te ciężkie i pojawiające się z nimi emocje, zawsze towarzyszą podczas słuchania utworów Krawczyka. Dzięki temu, podczas słuchania, możemy się z nimi utożsamiać. Wśród 14 utworów składowych płyty ,,Horyzont” każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Osoba na obczyźnie, tęskniąca za krajem, powinna odnaleźć się idealnie w piosence ,,Dzień dobry Polsko” i poczuć emocjonalną wspólnotę z autorem. Do końca swojej kariery estradowej nawiązuje w ,,Ja już nic nie muszę” i oznajmia tam zadowolenie z całej dotychczasowej pracy artystycznej. Podoba mi się jego postawa, ponieważ z klasą podsumował swoją drogę muzyczną, doceniając ją, bo przecież nie tylko istotny jest pozytywny odbiór przez publiczność, ale samego twórcę, który czuje satysfakcję i dumę ze swojego artystycznego dorobku. Podobne odczucia wywołuje u mnie tytułowa piosenka płyty ,,Horyzont”, która w spokojnym rytmie porusza temat końca kariery jak i ciągłego dążenia do jednego celu. Wśród 14 utworów składowych, wszędzie pojawia się głęboka emocjonalność, jednak różnorodność w ich tematyce. Aspekt miłości damsko-męskiej został ujęty w piosenkach ,,Dla mojej dziewczyny” oraz ,,Na zawsze razem Ty i ja”, w której, jak podejrzewam, nawiązuje do uczuć w stosunku do swej żony – Ewy. Niezawodny wokal i wyjątkową sentymentalność muzyka możemy usłyszeć również w piosence ,,Apostoł nocy”. Jego ogromna religijność skłoniła go do poruszenia tam tematu przemijania, jednak sam Krawczyk ze szczerą radością patrzy na przyszłość, jako głęboko wierzący dodaje:
Finiszując w biegu mego życia nie wypatruję jednak napisu meta. Jako człowiek wierzący wiem, że dla mnie nie ma mety, bo przede mną jest horyzont, w którego stronę zmierzam. Lecz będę walczył do ostatniego dźwięku, chyba, że od publiczności usłyszę: „Panu już dziękujemy”! Albo Bóg mój zaprosi mnie do swego niebiańskiego chóru. Zapewne skieruje mnie do sekcji polskiej, a tam spotkam tak wielu moich przyjaciół.
Uważam, że ten album jest odpowiednim podsumowaniem całej dotychczasowej kariery. Osobiście, lubię tego wykonawcę i jego specyficzny wokal. Najbardziej utożsamiam się z autorem, słuchając jego utworów o tematyce religijnej. Pan Krawczyk sprostał zadaniu i w godny sposób ”pożegnał” się z publicznością, której wymagania spełnił nie tylko w tej jednej płycie ale przez niespełna 60 lat przygody jako twórca.
Autor: Magdalena Żymańczyk